piątek, 25 września 2015

Lato już za nami...


Jesień przyszła w mgnieniu oka.
Pogoda rzeczywiście jest już bardziej kapryśna, wieczory stały się nastrojowe. Koce i świeczki są w użyciu każdego dnia :)
Uwielbiam ten czas, gdy bez skrupułów mogę spędzić wieczór z kubkiem pysznej gorącej herbaty, pod kocykiem, z książką w ręku lub przy ulubionym serialu. Wtedy najlepiej odpoczywam...


Ostatnie dni są bardzo intensywne. Chwila relaksu to jest to czego bardzo mi potrzeba po całym dniu gotowania, sprzątania i pracy związanej z otwarciem firmy.
Czytałam ostatnio o dobrych właściwościach porannego picia szklanki ciepłej wody z cytryną. Ja jednak musiałam coś do tego zestawiania dodać. Dostałam od sąsiadki sporo świeżej mięty z ogrodu (w następnym roku koniecznie muszę sama posadzić, coś fantastycznego!) i zrobiłam dzbanek pełny mięty z cytryną. Pyszności!





Dziś też od samego rana chodziliśmy z mężem wśród choinek w poszukiwaniu maślaków.
Kilka słoiczków w occie już zrobiłam, z reszty będzie pyszny sos oraz zupa. Już nie mogę się doczekać ich smaków, bo zapach unoszący się w całym domu bardzo mnie nakręcił ;)

Natomiast wczoraj zachciało mi się pierogów, więc spożytkowałam pół dnia na pierogi ruskie.
Akurat został jeszcze twaróg, na który nie miałam żadnego pomysłu. Lubię robić coś z resztek, których wiem, że nikt w domu już nie zje. Właśnie w ten sposób powstają u mnie np. placki z jabłkami, bo gdy już nikt nie ma siły jeść surowych to przed ich zmarnowaniem pożytkuję je na to, na co akurat mam ochotę. Tak samo makaron z tym co zostało w lodówce - z pomidorami, kiełbasą, cukinią, z czym tylko się da.
Czasem powstają z tego na prawdę popisowe dania :)



Zabieram się za październikowy numer Mojego Mieszkania. Mam trochę zaległości w prasie i książkach. Czas to nadrobić!


Pozdrawiam,
Paulina

15 komentarzy:

  1. Pesymistyczny nagłówek. Wszak sporo słońca jeszcze i tylko kalendarzowa jesień. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To się wpraszam na popołudniową orzeźwiającą wodę z miętą i cytryną, którą także uwielbiam! :)
    Ślę uściski, M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda mi bardzo lata. Wiosna i lato to moje ukochane pory roku. Chociaż do tej pory jesień jest ładna.
    Pierogi chodzą za mną od dawna. W nowym tygodniu nie odpusze i zrobię na pewno:) Ale u mnie będą z jagodami:)
    cudnego weekendu kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jagodami? mniam mniam, mam ochotę na owocowe, ale najlepsze robi zawsze moja babcia... :)

      Usuń
  4. Ja również lubię ten czas kiedy mogę usiąść sobie bez wyrzutów sumienia że np. czegoś nie zrobiłam w ogrodzie...także ta aura ma również zalety:) Mięty u siebie w ogrodzie mam sporo i często wykorzystuję ją w swojej kuchni bo jest pyszna i pięknie pachnie:) I taką wodę też lubię...
    Miłego weekendu i aby do wiosny:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tej mięty i jej wykorzystywania, oj zazdroszczę :) Już myślę w co bym ją włożyła, z czym upiekła i przygotowała. Mam milion pomysłów w głowie :)

      Usuń
  5. Takie piciu i jedzonko kojarzą mi się też bardziej z latem :)) ale ciesz się jesienią :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wieki pierogów nie robiłam :-) Jak już mam straszną ochotę to moja mama to telepatycznie wyczuwa i dostarcza bez ostrzeżenia
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi nie zdziwię się jak niedługo będziesz miała świeżą dostawę pierogów od mamy :D

      Usuń
  7. Kiedy czytam o Twoich maślaczkach, to zapach unoszący się w mieszkaniu przypomina mi o ostatnim moim grzybobraniu. Po prostu zatrzęsienie prawdziwków i podgrzybków. Jak żyję tyle nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jutro wstaję na takie "lepsze" grzybki i ciekawa jestem czy los się do mnie uśmiechnie :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. A robilas kiedys pierogi z bananami? Polane maselkiem, cukrem i cynamonem...mmmm...pychtka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jadłam... Może dasz przepis u siebie? :)

      Usuń
  9. u Mnie pogoda różna, ale jesień widać, niezaprzeczalnie.
    Jeśli chodzi o miętę z cytryną, pijam często :) i sama również miętę hoduję, jak zresztą wszystko inne. Odkąd dostałam uczulenia po kupionej bazylii, dałam sobie spokój z kupnem ziół w marketach.. co swoje to swoje. :) a do lasu i Ja przymierzam się wybrać, ale poczekam aż wyzdrowieję, bo aktualnie dopada mnie przeziębienie i jak będzie jakiś nieco cieplejszy dzień.. :)

    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też odkąd spróbowałam swoich owoców, warzyw czy ziół to ciężej jest mi coś kupić w sklepie. Jak wyobrażam sobie ile to dostało oprysków i nawozów to aż kręci mi się w głowie. Dlatego tak lubię lato, bo u nas niepryskane ogórki, dynie, cukinie, pomidorki, szczypior, koperek, pietruszka i owoce są na porządku dziennym :)
      Zdrówka dużo!

      Usuń