czwartek, 23 czerwca 2016

Lato czas zacząć


Dzisiaj potrzebuję relaksu, odstresowania się. Mój blog, pisanie tutaj daje mi to wszystko.
Ostatnio sporo pracuję, wracam do domu późno. Brakuje mi chwil na obcowanie z naturą, na fotografowanie pięknego lata, na leżenie z książką na trawie... Jestem zmęczona, ciągle niedospana, potrzebuję odpoczynku. 

Po powrocie z Mazur miałam dwa dni jeszcze dla siebie :)
Pieczenie, gotowanie i smażenie ruszyły w ruch. Byłam w swoim żywiole, kuchnia to moje najukochańsze miejsce w domu :)

Upiekłam pyszne ciasto jogurtowe z jogurtów, które zostały mi w lodówce i czekały na swoją chwilę. Usmażyłam racuchy drożdżowe, które zniknęły w mgnieniu oka. W domu panował cudowny zapach, taki jak lubię :)



Wolne wieczory ile się da spędzamy na rowerach. Niestety tylko 1 dzień w tygodniu jest taki piękniejszy, że mamy możliwość wyjechać na krótką przejażdżkę...
Planuję robić to częściej ale jednak często zmęczenie bierze górę po późnym powrocie z pracy.


A początek czerwca umilały mi truskawki, z których udało się zrobić kilka łoików dżemu, oraz bukiet kwiatów od Męża :)
Teraz zaczynam żyć malinami, agrestem i czekam na dalsze owoce z naszego domowego sadu :)




Przyjemnego, słonecznego weekendu Wam życzę :)

czwartek, 9 czerwca 2016

Kilka dni, cudownych dni




Za nami długo wyczekiwany wyjazd.
 W tym roku ruszyliśmy zupełnie w inne strony. Dotychczas były góry, jakieś turystyczne miasta Polski, a teraz zachciało nam się Mazur.
Początkowo trochę się obawiałam - na wyjazdach lubię dużo zwiedzać, spacerować, oglądać, fotografować, korzystać z atrakcji turystycznych, a Mazury kojarzyły mi się z nudą... Jakże się myliłam! To był najlepszy wyjazd w moim życiu :)
Co prawda dość krótki, ale to na prawdę nie było istotne. Istotne było to, że pierwszy raz na wyjeździe odpoczęłam tak na 100%.

Napawałam się cudownym widokiem jeziora z rana, a wieczorami oglądałam zachody słońca, podczas których łowiliśmy ryby na naszym prywatnym podeście. Obcowanie z naturą to jest to co niewątpliwie kocham i co sprawia mi ogromną przyjemność - śpiew ptaków, szum liści na drzewach, piękne słońce, popołudnia spędzone na hamaku, wieczory przy grillu. Gotowaliśmy kiedy chcieliśmy i co tylko chcieliśmy. Nie przejmowaliśmy się upływającym czasem, przesuwającymi się wskazówkami zegara. Nie myśleliśmy o problemach ani obowiązkach. Terminarz zostawiłam w domu, a telefonów nie odbierałam w ogóle, postanowiłam odpocząć także psychicznie :)

Ten spokój, te kilka dni spędzone bez żadnego napięcia, bez zmartwień, uświadomiły mi, że do takiego właśnie życia chcę dążyć. Jak to teraz nazywają? Slow life? Mniej więcej coś ze slow life chciałabym wciągnąć do swojego życia. Chciałabym więcej czasu spędzać tak jak podczas wyjazdu - bez komputera, bez telefonu, niepotrzebnych godzin spędzonych w internecie, a zamienić ten czas na czas spędzony z bliskimi.
Mam koleżankę, która (z tego co obserwuję) takie życie prowadzi. Ona nie przejmuje się czasem, spędza chwile po pracy na tym co lubi, bez zbędnych napięć. Czasem gotowanie zajmuje jej cały wieczór, ale ona to lubi, to ją relaksuje i nie przejmuje sie tym, że po skończeniu zastała ją noc :)
Gdy czuje zmęczenie to po prostu się kładzie. Natomiast ja cały czas mam coś w głowie, myśli kłębią się niepotrzebnie, "tego jeszcze nie zrobiłam" ,"a to przecież miałam dziś zrobić" i praktycznie większość wolnego czasu spędzam na tym co MUSZĘ robić, a nie na tym co CHCĘ robić. To właśnie jest u mnie do zmiany. 
Na Mazurach robiłam to co chcę, leżałam kiedy chcę, gotowałam to co aktualnie chcieliśmy zjeść, czas mnie nie obchodził bo spędzałam go z ukochanymi osobami. Całe moje życie powinno tak wyglądać. Teraz wiem, że zbyt wiele dokładam sobie stresu do życia codziennego, która i tak jest w pewnym stopniu stresujące. Za dużo nerwów, problemów, zmartwień. Zbyt wiele godzin spędzonych na tym co jest mi niepotrzebne, a zbyt mało czasu spędzonego wśród natury i z bliskimi.
Muszę to chyba podkreślić mocną grubą kreską i czytać co dzień :)

Napstrykałam kilkaset zdjęć podczas tych cudownych kilku dni. Oglądajcie i łapcie ze mną te piękne chwile.
Może polecicie mi jakieś spokojne miejsca/miasteczka na Mazurach? To będzie na pewno mój kierunek na kolejne lata :)