piątek, 23 września 2016

Zmiana miejsca zamieszkania


Nawet nie myślałam, że przez miesiąc może wydarzyć się tyle rzeczy.
Na szczęście wyszliśmy z tego obronną ręką i cieszymy się swoją obecnością każdego dnia.
Zmienił się nasz adres zamieszkania, na chwilę, na trochę, na rok, ponad rok...? Będziemy mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu, a od nowego roku (mamy nadzieję, że na wiosnę) zaczynamy budowę wymarzonego domu.
Zmiany, zmiany, zmiany... czasem jednak wychodzą na dobre.
Chyba najlepsze w tym wszystkim jest to, że mieszkam teraz tuż obok biblioteki miejskiej!


Teraz jestem Panią kuchni, gotuję co chcę i kiedy chcę. Wszystko poustawiałam tam gdzie ja chcę i gdzie mi jest najwygodniej. Zmywam naczynia wtedy gdy mam na to siłę i ochotę. Chodzę rano po mieszkaniu w samej bieliźnie i robię śniadanie dla nas dwojga.
Myślę, że właśnie takiej swobody mi brakowało.



Staram się w tym wszystkim zachować moje zasady zdrowego odżywiania. Korzystam z darów natury ile się da. Grzyby zebrane w lesie zamrażam by robić z nich zimą zupy i sosy. Mamy swoje ekologiczne pomidory z krzaczka, który wyrósł nam z pestki pomidora kupionego w markecie :) Pomroziłam fasolkę szparagową zebraną u mamy z ogródka. 
Dalej robię pasty kanapkowe, wędlinę chciałam piec ale nie mamy tu piekarnika, więc kupuję taką od 85% mięsa. 


Dziś pierwszy dzień kalendarzowej jesieni. Wieczorami jest już tak chłodno i ciemno, że jedyne o czym marzę to wskoczyć pod koc z kubkiem gorącej herbaty w rękach i książką na kolanach.
Myślę, że po weekendzie, kiedy już do końca wysprzątam w mieszkaniu, będzie ku temu sposobność :)