poniedziałek, 29 maja 2017

A w ogródku...


Piękny, ciepły i słoneczny weekend za nami. 
Zapowiada się, że ładna pogoda zostanie już i będziemy  mieć prawdziwą wiosnę, nareszcie!
 Cały weekend krzątałam się na działce u rodziców, doglądałam naszych warzyw, robiłam z mamą "obchód działki" czyli sprawdzanie co jak rośnie, co gdzie przesadzić, jak zaaranżować resztę ogrodu. Lubię takie wizualizacje, nasz marzycielski ton i pewność, że te plany dojdą do skutku.

Mama zaczęła dekorować sobie teren przy domku. Ja nigdy nie miałam ręki do kwiatów, ale z roku na rok coraz więcej się uczę, coraz bardziej próbuję, poznaję nowe odmiany i idzie mi coraz lepiej. W swoim ogrodzie będę mieć jak najwięcej różnobarwnych kwiatów, które będą cieszyć oko moje i wszystkich gości raczących nas swoją obecnością. Kwiatowy, kolorowy ogród to moje marzenie :)






Warzywa zaczynają zakwitać, puszczać nowe listki, nowe pędy. Ach nie mogę doczekać się naszych pomidorów, ogórków... Takich najbardziej ekologicznych jak się da, a dzięki temu cudownych w smaku i zdrowych :)
Zioła też poszły w górę i powoli zaczynają cieszyć oko. Reszta roślin również pokazuje jak dobrze im się żyje.









Pod dachem ptaki uwiły sobie gniazdo i całe dnie matka donosi małym jedzenie. Udało mi się to uchwycić, niezapomniany widok!




Mama natomiast skończyła kolejny obraz. Zawsze jestem zauroczona jej talentem i malunkami... U mnie na ścianie wisi mój, zamówiony na specjalne życzenie z moim ukochanym widokiem gór. Muszę go Wam pokazać przy następnej okazji.
A tutaj ogród, tajemniczy ogród. Pragnę w swoim stworzyć takie właśnie miejsce na odpoczynek...



Miłego tygodnia, Kochani!
Ciepłego, przyjemnego... :)

wtorek, 16 maja 2017

Ucieczka na wieś


Piękny weekend za nami. Czekałam na takie 20 +kilka stopni z utęsknieniem. Skorzystaliśmy z okazji i wysialiśmy oraz posadziliśmy warzywa (rodzice użyczyli nam kawałek ziemi na małą uprawę). Mamy m.in. pomidory, ogórki, pietruszkę, cebulę, buraki, dynie, rzodkiew, szpinak, koper. Nic nie zastąpi smaku przecieru robionego z własnych, naturalnych, niepryskanych pomidorów czy mizerii ze swoich ogórków. Dlatego między innymi kocham lato - za dobrodziejstwa natury :)






Jeśli już jestem w temacie natury, chciałabym polecić książkę Jagody Miłoszewicz "Chata Magoda", którą pochłonęłam w jeden dzień.
Temat życia na wsi, ucieczki od cywilizacji, życia zgodnie z porami roku jest mi bardzo bliski, ponieważ jest moim wielkim marzeniem. Książka opowiada o ucieczce dwóch osób z miasta w piękne Bieszczady. Produkują oni wiele na własne potrzeby np. ser, uprawiają ziołowo-warzywny ogródek, korzystają z darów jakie zostawia im natura. Starają się żyć ekologicznie, samowystarczalnie i prosto, w zgodzie ze sobą. Dzięki niej dowiedziałam się, że mniszek jest bardzo zdrową rośliną, a przez nas uważaną jedynie za chwast, że ocet jest w stanie zdziałać cuda, a także mogłam popodziwiać piękne górskie widoki.
W tej książce jest wszystko co kocham - góry, przyroda, wieś, zwierzęta, cudowne widoki... Takimi wyobrażeniami, wizualizacjami codziennie żyję i z tego czerpię energię na kolejne dni, tygodnie, miesiące...




wtorek, 2 maja 2017

Najpiękniejszy miesiąc w roku



Zaczyna się najpiękniejszy dla mnie miesiąc w roku...
Jak to dobrze, że nie wyruszyliśmy nigdzie na Majówkę, że nie zarezerwowaliśmy sobie trzech dni w górach, ani nad jeziorem, ani w żadnym pięknym mieście. Pogoda nie dopisała w tym roku i szczerze cieszę się z tego, że zostaliśmy.
Wypoczywam psychicznie, staram się i fizycznie, w ciszy i spokoju.
Codziennie przyjeżdżam do rodziców i podpatruję jak do ich ogrodu wkrada się wiosna - moja najukochańsza pora roku :) U siebie będę mogła oglądać budzącą się przyrodę dopiero za minimum 1,5 roku, więc póki co korzystam z działki rodziców. Czytam dużo książek, bawię się z siostrzeńcem, robię masę zdjęć i żyję tymi chwilami najlepiej jak tylko się da.
Byliśmy w jednym z tutejszych gospodarstw agroturystycznych, w którym można zobaczyć konie, króle, kozy, osiołki, lamy, pawie, kaczuszki czy owce, pobawić się z dziećmi na placu zabaw, zrobić grilla, zjeść na świeżym powietrzu. Świetne miejsce dla rodzin.




Przeszłam z aparatem ogród i sad rodziców kilkanaście razy w ciągu moich kilku wolnych dni. Oddychałam pełną piersią, by zapamiętać to świeższe powietrze... bo dziś znów wracam na wieczór do miasta...
Już dawno doszłam do wniosku, że to życie na wsi, z dala od miasta, z dala od cywilizacji, zgiełku i gwaru, jest tym czego najbardziej potrzebuję. Muszę obserwować przyrodę, bo daje mi to uśmiech na twarzy. Słucham śpiewu ptaków, marzę o uprawie warzyw dlatego co lato zajmuję się warzywniakiem rodziców. W takich miejscach czuję, że żyję.



Pojawiają się z każdym tygodniem nowe kwiaty. Nowe rozkwitają i cieszą moje oczy swoim pięknem... Truskawki też zakwitły, pierwsze w tym roku, już nie mogę doczekać się świeżych owoców rwanych prosto z krzaczka.









Przyjemnej dalszej części majówki, Kochani! :)